Spędziłem 24 godziny z telefonem Trump T1 na meczu Mistrzostw Świata: weryfikacja rzeczywistości
Poświęciliśmy 24 godziny na testowanie telefonu Trump Phone T1 podczas meczu Mistrzostw Świata, aby sprawdzić, czy spełnia on współczesne standardy, czy jest po prostu nowinką techniczną.

Pierwsze wrażenia: Design, który przyciąga uwagę
Po zmaganiach się z oczekiwaniami i sceptycyzmem związanym z premierą Trump Phone T1, w końcu miałem okazję przetestować urządzenie za 499 dolarów. Chociaż reklama reklamuje je jako „śmiały krok w kierunku niezależności bezprzewodowej”, doświadczenie korzystania z niego w warunkach o wysokiej intensywności, takich jak mecz Mistrzostw Świata Ekwador kontra Niemcy na stadionie MetLife, dało mi unikatowy wgląd w to, jak urządzenie sprawdza się w praktyce.
Po rozpakowaniu telefon natychmiast robi wrażenie. Jego tylny panel ma mocno opalizujące wykończenie, które zmienia kolory pod wpływem światła, dzięki czemu urządzenie jest dalekie od nudy. Choć branding i dobór wzornictwa – w tym wytłoczona flaga amerykańska – z pewnością przyciągają wzrok, konstrukcja sprawia wrażenie przestarzałej, z zaokrąglonymi krawędziami i fazowanymi, metalowymi wykończeniami, które przywodzą na myśl estetykę flagowców z 2015 roku, takich jak Galaxy S6 Edge.
Sprzęt i wydajność: wrażenia ze średniej półki
Pod powierzchnią Trump Phone T1 jest powszechnie uważany za odświeżoną wersję HTC U24 Pro. Jego specyfikacja wewnętrzna, w tym chipset Snapdragon 7 Gen 3, zdradza wiek. Choć 512 GB pamięci wewnętrznej to hojny dodatek, który okazał się przydatny podczas dnia ciągłego robienia zdjęć i filmów na stadionie, ogólna wydajność nie dorównuje szybkości i responsywności, jakich można oczekiwać od urządzenia w tej cenie.
Ograniczenia aparatu i oprogramowania
T1 posiada konfigurację składającą się z głównego czujnika 50 MP, ultraszerokokątnego obiektywu 8 MP, teleobiektywu 50 MP i aparatu do selfie 50 MP. W jasnych, idealnych warunkach oświetleniowych stadionu zdjęcia były akceptowalne dla mediów społecznościowych, ale nie wybitne. Największym rozczarowaniem była jakość wideo; nagrania 4K były zauważalnie drżące, problem ten znacznie się pogłębiał podczas korzystania z zoomu cyfrowego. W bezpośrednim porównaniu ze stabilizacją obrazu w nowoczesnych flagowcach, takich jak iPhone 17 Pro, T1 znacznie odstawał.
Oprogramowanie jest prawdopodobnie najbardziej rażącym problemem. Podczas konfiguracji telefon natychmiast zasygnalizował zagrożenie bezpieczeństwa, wymagające aktualizacji poprawki. Co więcej, brak jasnego, długoterminowego planu wsparcia dla głównych aktualizacji Androida stwarza niepewność dla każdego, kto chce utrzymać urządzenie w użyciu po jego obecnym stanie.
Werdykt: Nowość kontra użyteczność
Ostatecznie Trump Phone T1 to produkt niszowy. Choć oferuje fanom charakterystyczną estetykę, nie dorównuje nowoczesnym smartfonom w podobnej cenie pod względem trwałości sprzętu i oprogramowania. Urządzenie jest fabrycznie wyposażone w niszowe aplikacje, takie jak Truth Social i Doctegrity, które mogą nie przypaść do gustu przeciętnemu, zaawansowanemu użytkownikowi.
Dla osób poszukujących sprawnego telefonu ze średniej półki, alternatywy, takie jak Nuu B40 5G za 249 dolarów, oferują podobne rozwiązania projektowe i dodatkowe funkcje – takie jak tylny wyświetlacz do kadrowania – za prawie połowę ceny. Łącząc tańsze, odblokowane urządzenie z operatorami takimi jak Visible lub Mint Mobile, można osiągnąć lepszą wydajność i znaczne oszczędności w dłuższej perspektywie. Trump Phone T1 nadal jest tematem rozmów, ale jeśli zależy ci na codziennej niezawodności, lepiej wydać budżet gdzie indziej.