Zaplanowana eskalacja: Dlaczego Iran atakuje państwa Zatoki Perskiej, unikając jednocześnie zasobów marynarki wojennej USA
Analiza przyczyn, dla których Iran atakuje infrastrukturę cywilną i wojskową w państwach Zatoki Perskiej, jednocześnie unikając bezpośredniej konfrontacji z amerykańską flotą wojenną i Izraelem.

Skomplikowana partia geopolitycznych szachów
W miarę jak zaostrza się konfrontacja militarna między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, w odwetowych atakach Teheranu wyłonił się uderzający schemat. Podczas gdy Stany Zjednoczone obierały za cel krytyczną infrastrukturę Iranu – w tym stacje kolejowe, elektrownie i sieci telekomunikacyjne – Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) skupił się na celach cywilnych i wojskowych w państwach Zatoki Perskiej i Jordanii, wyraźnie unikając bezpośredniego zaangażowania w amerykańskie zasoby morskie i Izrael.
Analitycy wojskowi i polityczni sugerują, że nie jest to losowy wybór celów, lecz raczej przemyślana strategia mająca na celu wywarcie maksymalnej presji politycznej na administrację Trumpa bez wywoływania wojny regionalnej na pełną skalę, która mogłaby zagrozić przetrwaniu irańskiego reżimu.
Logika unikania: dlaczego zasoby morskie USA są poza zasięgiem
Decyzja o oszczędzeniu amerykańskich lotniskowców i niszczycieli ma swoje korzenie zarówno w pragmatyzmie wojskowym, jak i w politycznym strachu. Emerytowany libański generał brygady Elias Hanna zauważa, że atak na zasoby morskie niemal na pewno sprowokowałby „katastrofalną” reakcję USA. Poza ryzykiem eskalacji, zasoby morskie należą do najtrudniejszych celów do trafienia ze względu na ich zaawansowane, wielowarstwowe systemy obrony powietrznej.
Profesor Abdullah al-Shayji z Uniwersytetu Kuwejckiego argumentuje ponadto, że Teheran doskonale zdaje sobie sprawę ze śmiercionośnego potencjału okrętów USS George W. Bush i USS Abraham Lincoln, które stacjonują w odległości 150 km od wybrzeża Iranu. Dla Iranu koszt zabicia choćby jednego żołnierza armii USA przewyższa obecnie wszelkie postrzegane korzyści strategiczne, co pozwala mu uniknąć „bram piekła”, które otworzyłby bezpośredni konflikt morski.
Strategia „presji zastępczej”: atak na Zatokę Perską
Jeśli Stany Zjednoczone są głównym przeciwnikiem, dlaczego Kuwejt, Bahrajn i Jordania ponoszą główny ciężar ataków rakietowych? Teheran uzasadnia te ataki, twierdząc, że operacje USA są przeprowadzane z baz wojskowych w tych krajach. Profesor Atifeh Taghiani z Uniwersytetu w Teheranie argumentuje, że prawo międzynarodowe zezwala na odwet na każdym terytorium wykorzystanym do przeprowadzenia ataków.
Krytycy odrzucają jednak tę narrację jako przestarzałą propagandę. Al-Shayji zwraca uwagę, że większość obecnych ataków USA pochodzi z lotniskowców na wodach międzynarodowych, a nie z baz w Zatoce Perskiej. Analitycy uważają natomiast, że Iran wykorzystuje te sąsiednie państwa jako narzędzie nacisku, licząc na to, że presja dyplomatyczna i ekonomiczna na rządy państw Zatoki Perskiej zmusi je do przekonania Waszyngtonu do zaprzestania działań wojennych.
Koszty humanitarne i skutki regionalne
Strategia ta ma również mroczną stronę: atakowanie infrastruktury cywilnej. W szczytowym okresie letnich upałów irańskie ataki uderzały w zakłady odsalania wody w Kuwejcie. Ponieważ ludność ta jest silnie uzależniona od odsolonej wody, krytycy postrzegają takie ataki jako celową próbę uprzykrzenia życia cywilom w celu osiągnięcia celów politycznych.
To podejście jeszcze bardziej izoluje Iran. Atakując kraje takie jak Kuwejt – historycznie jeden z najbardziej przeciwnych normalizacji stosunków z Izraelem – Teheran podważa swoją wiarygodność w regionie i zmusza państwa Zatoki Perskiej do poszukiwania nowych ram bezpieczeństwa, które zmniejszą ich zależność od ochrony ze strony USA.
Perspektywy strategiczne: krucha równowaga
Konflikt, który wybuchł pod koniec lutego po wspólnych atakach amerykańsko-izraelskich, pozostaje w stanie niepewnego napięcia. Pomimo podpisanego w czerwcu memorandum o porozumieniu w sprawie przedłużenia zawieszenia broni, obie strony nadal oskarżają się nawzajem o naruszenia.
Sytuację dodatkowo komplikuje zachowanie sojuszników Iranu. Huti w Jemenie w dużej mierze pozostają na uboczu, aby uniknąć katastrofalnych strat, z jakimi obecnie boryka się Hezbollah w Libanie. Brak regionalnego wsparcia zwiększa presję na Teheran, zmuszając go do stosowania „jednostronnego równania odstraszającego”, w którym atakuje on łagodniejsze cele, aby zachować twarz w kraju, unikając jednocześnie bezpośredniej wojny z supermocarstwem.