Utknięci w zawieszeniu: Kubańscy uchodźcy uwikłani w masową deportację Trumpa do Meksyku

Poznaj wstrząsające historie kubańskich uchodźców deportowanych do Meksyku w ramach masowej kampanii deportacyjnej Donalda Trumpa i kontrowersyjne „niepisane porozumienie” stojące za tą kampanią.

A
Staff Writer
Opublikowano dnia 12/07/2026 19:46
Utknięci w zawieszeniu: Kubańscy uchodźcy uwikłani w masową deportację Trumpa do Meksyku

Cena ludzka nowej ery deportacji

W ponurym domu ukrytym przy ślepej uliczce w Palenque w południowym Meksyku, trzech starszych Kubańczyków spędza dni w stanie zawieszenia. Ricardo Scull Delgado, Ernesto Perez Chapman i Lazaro Diaz Garcia – wszyscy po siedemdziesiątce – spędzają godziny grając w domino, oglądając hollywoodzkie filmy i odkładając skromne drobne, aby zapewnić sobie podstawowe utrzymanie. Dla tych mężczyzn marzenie o wolności, za którym gonili dekady temu, przerodziło się w koszmar wysiedlenia.

Wszyscy trzej mężczyźni przybyli do Stanów Zjednoczonych w 1980 roku, uciekając przed represjami i trudnościami ekonomicznymi komunistycznej Kuby. Teraz, po prawie półwieczu budowania życia, rodzin i karier w USA, zostali wydaleni w ramach agresywnej kampanii masowych deportacji prezydenta Donalda Trumpa. Ich podróż z USA była wstrząsająca: wsadzeni do autobusu w Arizonie i prowadzeni na południe przez trzy kolejne dni, ostatecznie zostali wyrzuceni na krawężnik w ulewnym deszczu w Palenque, niedaleko granicy z Gwatemalą.

Od podniesienia łodzi w Mariel do przymusowego wydalenia

Dla Ricardo Sculla Delgado amerykańska podróż rozpoczęła się od historycznego podniesienia łodzi w Mariel w 1980 roku. Wraz ze 125 000 innych osób przepłynął Cieśninę Florydzką, aby uciec przed służbą wojskową i prześladowaniami politycznymi. W tamtym czasie prezydent Jimmy Carter powitał uchodźców z „otwartymi sercami i otwartymi ramionami”, postrzegając ich jako symbole walki z dominacją komunistyczną.

W ciągu kolejnych dekad Scull Delgado zintegrował się z amerykańskim społeczeństwem, poślubił obywatelkę USA i wychował troje dzieci. Jednak kryminalna „wpadka” w latach 90. pozostawiła trwały ślad w jego karierze. Pomimo odsiedzenia wyroku i przestrzegania prawa przez ponad 30 lat, został aresztowany przez agentów imigracyjnych podczas rutynowej kontroli. Został deportowany zaledwie miesiąc przed planowaną emeryturą, tracąc świadczenia, które wypracował przez całe życie.

„Psy” z pogranicza: Inscenizowane deportacje

Doświadczenia innych deportowanych wskazują na schemat postrzeganego okrucieństwa. Orlando Martinez Mendoza, lat 48, opisuje celowo zaplanowany proces zastraszania. Aresztowany podczas rozprawy sądowej w Tennessee pod zarzutem przekroczenia prędkości, Mendoza był przerzucany przez wiele ośrodków detencyjnych, w tym przez osławione Więzienie Stanowe Luizjany (Angola). Twierdzi, że jego przeniesienie zostało zainscenizowane dla mediów, z włączonymi syrenami policyjnymi i kamerami, aby stworzyć obraz „największych przestępców w kraju” usuwanych z kraju.

Ostatecznie Mendozę przewieziono do Palenque i wysadzili przed Meksykańską Komisją ds. Pomocy Uchodźcom (COMAR). „Porzucili nas tuż przed COMAR, jakbyśmy byli psami” – wspominał. Chociaż Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego powoływał się na wcześniejsze skazanie Mendozy za handel kokainą, aby uzasadnić jego usunięcie, jego historia odzwierciedla szerszy trend agresywnego egzekwowania prawa.

Prawna szara strefa: „Niepisane porozumienie”

Deportacja Kubańczyków do Meksyku stanowi rażące odwrócenie długoletniej polityki Stanów Zjednoczonych. Historycznie Stany Zjednoczone udzielały Kubańczykom schronienia, ponieważ rząd kubański często odrzucał deportowanych. Jednak administracja Trumpa coraz częściej skłania się ku „deportacjom z krajów trzecich”, wysyłając obywateli do krajów, z którymi nie łączą ich żadne więzy rodzinne, językowe ani prawne.

Alcira Silva Hava, badaczka Human Rights Watch, argumentuje, że praktyka ta stanowi rażące naruszenie zasady rzetelnego procesu. Badania Havy wskazują, że około 4353 Kubańczyków zostało deportowanych do Meksyku między początkiem drugiej kadencji Trumpa a marcem 2026 roku. Co istotne, jej dane sugerują, że 27% tych osób nie miało przeszłości kryminalnej, a 16% miało w toku postępowania i zostało deportowanych bez stawienia się przed sędzią.

Sprawę dodatkowo komplikuje ujawnienie tajnego porozumienia. W piśmie złożonym do federalnego sądu w Massachusetts prawnicy administracji Trumpa przyznali, że „około 6000 obywateli Kuby” zostało deportowanych do Meksyku na podstawie „stałej (niepisanej) umowy”. To przyznanie się wywołało oburzenie sędziego Williama Younga, który zakwestionował legalność i tajność takiej umowy, domagając się ujawnienia procedur obowiązujących w przypadku tysięcy osób.

Przyszłość pełna niepewności

Obecnie deportowani w Palenque żyją w próżni prawnej. Oczekują na rozpatrzenie wniosków o azyl przez rząd Meksyku; do czasu ich zatwierdzenia nie mają prawa do pracy, dostępu do systemu bankowego ani opieki zdrowotnej. Utrzymują się z jałmużny od nieznajomych i niewielkich przekazów pieniężnych od członków rodzin pozostawionych w USA.

Dla mężczyzn takich jak Scull Delgado ból jest nie tylko finansowy, ale i emocjonalny. „[Trump] oddzielił mnie od mojej żony. Oddzielił mnie od ludzi, których kocham” – powiedział. Wielu z tych mężczyzn trzyma się teraz jednej nadziei: że przyszłe wybory w USA przyniosą zmianę administracji i drogę powrotu do domów, które budowali przez cztery dekady.

Źródło: www.aljazeera.com

Powiązane posty