Netflix zapowiada powrót dziwacznej przygody JoJo w filmie „Steel Ball Run”, ale fani są oburzeni

Netflix w końcu ogłosił datę premiery filmu JoJo's Bizarre Adventure: Steel Ball Run, ale kontrowersyjny cotygodniowy harmonogram premier podzielił fanów.

A
Staff Writer
Opublikowano dnia 07/07/2026 09:42
Netflix zapowiada powrót dziwacznej przygody JoJo w filmie „Steel Ball Run”, ale fani są oburzeni

Długo oczekiwany powrót do dziwacznego świata

Po miesiącach niejasnych obietnic i kuszącej łatki „wkrótce”, Netflix w końcu przerwał milczenie w sprawie jednej z najbardziej oczekiwanych adaptacji anime w historii. Gigant streamingu oficjalnie potwierdził, że legendarna manga, JoJo's Bizarre Adventure, powraca na platformę z niezwykle pożądanym wątkiem fabularnym Steel Ball Run. To ogłoszenie to przełomowy moment dla fanów surrealistycznego i stylistycznego arcydzieła Hirohiko Arakiego, które konsekwentnie przesuwa granice gatunku shonen.

Wiadomość ta pojawia się w natłoku głośnych premier na platformie, w tym Enola Holmes 3 i kinowego eposu Interstellar. Jednak dla społeczności anime powrót JoJo to definitywny punkt kulminacyjny sezonu.

Zaznacz w kalendarzu: data premiery i format

Netflix ujawnił, że premiera serialu Steel Ball Run odbędzie się oficjalnie 25 września 2026 roku. Ta nadchodząca odsłona skupi się na drugim i trzecim etapie fabuły, wypełniając lukę w nadrzędnej sadze rodu Joestar.

Strategia wydawnicza to jednak miejsce, w którym entuzjazm zaczyna ścierać się z frustracją. Netflix nie będzie korzystał ze swojego charakterystycznego modelu „odpalania kolejnych odcinków” w przypadku tego serialu. Zamiast tego platforma ogłosiła cotygodniowy harmonogram premier. Począwszy od premiery, nowy odcinek będzie pojawiał się w każdy piątek. Pierwsza fala treści będzie składać się z 11 nowych odcinków, tworząc planowe wdrożenie znane jako „JoJo Friday”. Choć naśladuje to tradycyjny japoński styl transmisji, budując napięcie, wywołało burzę krytyki wśród zachodnich widzów.

Reakcja fanów: „Niezwykła bezczelność”

Chociaż wielu fanów jest zachwyconych, nazywając pierwsze zwiastuny „monumentalnymi” i „kultowymi”, znaczna część społeczności zareagowała chłodem i gniewem. Głównym punktem spornym jest ograniczona liczba odcinków i powolne tempo publikacji.

Platformy społecznościowe, a zwłaszcza X (dawniej Twitter), zostały zalane krytycznymi komentarzami. Jeden z sfrustrowanych fanów zwrócił uwagę na absurdalność oczekiwania, zauważając, że przerwa między premierami Stone Ocean (premiera w 2021 roku) a Steel Ball Run jest już wyczerpująca. Inny użytkownik ostro skrytykował decyzję platformy, stwierdzając: „Rozłożenie 10 marnych odcinków na rok w najgorszy możliwy sposób i udawanie, że «JoJo Friday powraca»... nie macie wstydu, to niezwykłe!”.

Wielu uważa, że 11 odcinków to po prostu za mało, aby objąć złożoność wątku fabularnego Steel Ball Run, co skłoniło niektórych do żartów, że jeśli Netflix utrzyma to tempo, finału mogą nie zobaczyć aż do 2036 roku.

Czego oczekiwać od Steel Ball Run

Pomimo kontrowersji wokół sposobu realizacji, jakość adaptacji pozostaje w centrum uwagi. Steel Ball Run jest powszechnie uważany za jeden z najlepszych wątków fabularnych w całej serii, przenoszący akcję do alternatywnego uniwersum XIX-wiecznej Ameryki i skupiający się na wyścigach konnych o wysoką stawkę na kontynencie. Ze względu na skomplikowaną fabułę i rozbudowany system zasilania, oczekiwania wobec animacji i fabuły są ogromne.

Czy cotygodniowy format skutecznie podsyci szum medialny, czy jeszcze bardziej zrazi fanów, pozostaje niewiadomą, ale na razie wszystkie oczy zwrócone są na 25 września.

Powiązane posty